poniedziałek, 20 maja 2013

Rozdział 8


Hej!

Zapraszam wszystkich do czytania, komentowania i zaobserwowania!

Jest to naprawdę motywujące jeśli pojawia się więcej komentarzy!

Chciała bym was przeprosić za to że tak dawno nie dodawałam.

Mam nadzieję że rozsiał się spodoba!

Przepraszam za wszystkie błędy :)



Liam podszedł do Soph i podał jej swoją bluzę.
-Proponuję się zbierać. Jak będę chora to będzie wasza wina!- oznajmiłam wskazując na Harrego, Louis, Nialla i Zayna trzęsącym się z zimna palcem.
-Oj już dobra chodźmy- powiedział Styles pocierając dłonią o moje plecy próbując mnie rozgrzać.- Jezu ale ty się trzęsiesz, jak galaretka- zaśmiał się.
-Jak galaretka?- zapytał Horan.


-Taka sodka- uśmiechnął się spoglądając na mnie z góry- myślę że truskawkowa- stwierdził.
-Dlaczego truskawkowa?- dopytywałam.
-Bo masz takie włosy- odparł ciągle się szczerząc.

-Och… jak ty coś wymyślisz-Wszyscy się śmiali z wymysłów Hazzy.
-Ty śmiejesz się ze mnie?!- powiedział Harold do Lou robiąc groźną minę . Gdy ten przeszedł trochę do przodu rzucił się na jego plecy. Tommo próbował zrzucić z siebie dosyć ciężkiego Harrego, nie do końca mu to wyszło bo razem wylądowali na trawie.
-Styles schudnij bo jesteś za ciężki- wyjęczał spod niego Tomlinson.  Lokers szybko wstał oburzony.
-Jestem jak laleczka- powiedział robiąc śmieszną minę.
-Ta jasne -zaśmiał się Louis.
-Oczywiście- odpowiedział. Gdy wracaliśmy do domu chłopcom nadal odwalało, zachowywali się jak dzieci, ale przynajmniej było wesoło. Gdy byliśmy już u celu panowie zaczęli się ścigać a ja z So dołączyłyśmy się do nich. Kiedy byliśmy w środku poszłam do swojego pokoju i się przebrałam. Potem rozsiedliśmy się na kanapie i oglądaliśmy filmy. Siedziałam między Liamem a Zaynem a u stup kanapy na podłodze siedział Niall z Harrym, na drugiej sofie siedział Lou z Soph.  Oparłam się o ramię Li i oglądałam seans.
-Co teraz oglądamy?- zapytałam gdy skończył się kolejny.
-Ja wiem co!- krzyknął rozentuzjazmowany Tommo.
-No dobra to wkładaj płytę a ja idę po żelki- oznajmił Horan. Po chwili już był z powrotem. Już na początku film zorientowałam się, że chłopak włączył horror.  Oparłam się o ramię Paynea. Nagle na ekranie wyskoczyła jakaś twarz a ja aż podskoczyłam z piskiem. Wszyscy się na mnie spojrzeli śmiejąc się. Po chwili jednak wrócili z powrotem do oglądania  filmu.
-Zabije cię Tomlinson!- pomyślałam.  W tej chwili poczułam czyjąś dłoń na moim ramieniu.
-Spokojnie to tylko film-  wyszeptał Liam.
-Ja chyba jednak pójdę do pokoju, jestem trochę zmęczona- stwierdziłam.- Dobranoc- powiedziałam i wyszłam z salonu. Jednak skusiło mnie aby wejść po raz kolejny do pokoju Niallera. Usiadłam na tym samym miejscu co poprzednio i zaczęłam cichutko brzdąkać.
Tym razem nikt mi nie przeszkodził, ale wychodząc z pokoju wpadłam prosto na farbowanego blondyna.
-Chyba aż tak bardzo spać ci się nie chciało jak mówiłaś- stwierdził.
-Oj tam- zaśmiałam się.
-Widzę że bardzo się przywiązałaś do mojej gitary- stwierdził.
-Muszę przyznać że jest świetna- uśmiechnęłam się i ziewnęłam.- Teraz to już naprawdę chce mi się spać, dobranoc ponownie.
-Nawzajem- odparł. Poszłam do swojego pokoju przebrałam się w luźny T-shirt i poszłam spać. Obudziłam się trzęsąc z zimna.  Założyłam gruby dres i wzięłam gruby koc z dna szafy. Położyłam się z powrotem, ale nadal było mi zimno i bolała mnie do tego głowa. Zeszłam więc na dół i zaczęła szperać w szafkach nie wiedząc gdzie znajdują się leki. Ciągle nie mogłam powstrzymać drgawek. Została mi ostatnia najwyżej umieszczona  półka.
-Jak zwykle wszystko przeciwko mnie- pomyślałam. Wzięłam krzesło i stanęłam na nim aby znaleźć jakieś proszki.
-Może ci pomogę - usłyszałam zaspany głos Hazzy.- Czego szukasz?- zapytał.
-Czegoś na głowę- odpowiedziałam a moje zęby ciągle obijały się o siebie. Chłopaka musiało to zaniepokoić i przyłożył swoją rękę do mojego czoła.
-Masz gorączkę- powiedział zmartwiony. -Idź do łóżka, a ja zaraz ci przyniosę tabletki i herbatę- oznajmił. Na schodach minęłam Nailla ,który szedł do kuchni.  Zgodnie z zaleceniami doktora Stylesa położyłam się  i czekałam na niego. Po jakimś czasie przyszedł Harry z Niallerem. 
-Tu masz tabletki na głowę i przeziębienie- powiedział podając mi kapsułki.- Wypij herbatę puki jest jeszcze ciepła- polecił. Pokiwałam głową na znak że rozumiem jego zalecenia.
-To wszystko nasza wina gdybyśmy cię nie wrzucili do tej wody była byś zdrowa- powiedział Horanek ze zmartwioną miną .

-Daj spokój, pewnie i tak sama bym do niej weszła, bez waszej pomocy- powiedziałam lekko chrypiąc i uśmiechnęłam się aby go pocieszyć.
-On ma racje- stwierdził Hazza.-Zostanę z tobą dopóki nie zaśniesz- oznajmił Harry nie dopuszczając mnie do głosu.
-Ja też- dodał Nialler. Położyli się po moich dwóch stronach, było mi tak dużo cieplej. Wypiłam Stylesową herbatę , po czym blondyn zgasił światło. Przez chwilę ze sobą rozmawialiśmy ale dosyć szybko zasnęłam. Gdy rano się obudziłam chłopcy nadal byli koło mnie, uśmiechnęłam się na ten widok. Obydwaj są tacy słodcy kiedy śpią, ale jak się budzą zmieniają się z zwariowane pełne życia osoby. Wyślizgnęłam się z łóżka, wzięłam jakieś ciepłe rzeczy z szafy i poszłam do toalety. Umyłam się i ubrałam, a gdy wyszłam z łazienki panowie nadal spali, ale teraz byli rozwaleni na całe łóżko. Wzięłam telefon i sprawdziłam która godzina, okazało się że jest dopiero 8:30. Jak ja to zrobiłam, że tak wcześnie wstałam z własnej woli?  Zeszłam na dół a tam siedział już Liam jedzący śniadanie.
-Chcesz też?-zapytał.
-Nie dziękuję nie jestem głodna- powiedziała i wstawiłam wodę na herbatę.
-Cienko wyglądasz- stwierdził.
-I tak się czuję- odparłam.- Mógł byś mi sięgnąć jakieś tabletki na przeziębienie bo sama nie dosięgnę- zapytałam.
-Jasne -odparł i od razu wyjął pudełko z lekami.- Któryż znowu zrobił tu syf- zdenerwował się Li.
-Spokojnie to pewnie Harry bo w nocy szukała dla mnie jakiś leków- powiedziałam obojętnym głosem.
-Idź się lepiej połóż- stwierdził.
-Ta chyba się nie da rady- zaśmiałam się.
-Niby czemu?-zdziwił się.
-W nocy zostali ze mną Hazza i Nialler, a teraz rozwalili się na całym łóżku- odparłam leciutko się uśmiechając.
-To zaraz będziesz miała- stwierdził i poszedł na górę. Słyszałam tylko krzyk Horana i Stylesa i huk. Po chwili wrócił Liam.- Twoje łóżko już jest wolne- oznajmił.
-Co ty im zrobiłeś- zapytałam.
-Nic takiego, po prostu spadli z łózka- powiedział to tak jakby robił to co najmniej dwa razy dziennie.
-Dziękuje- powiedziała śmiejąc się. Gdy szłam na górę spotkałam chłopców ze zbolałymi minami.
 -Mogłaś nas obudzić- stwierdził blondyn.

wtorek, 30 kwietnia 2013

Rozdział 7


Hej!

Chciałam was przeprosić za to że dawno nie dodawałam nowego rozdziału, ale miałam dużo nauki przed egzaminami.

 Zapraszam do czytania, komentowania i zaobserwowania!

 Mam nadzieję iż nowy rozdział przypadnie wam do gustu! :D 

Przepraszam za jakiekolwiek błędy :)




Wypiliśmy kilka drinków, które zrobił na Malik i postanowiłyśmy wrócić do domu. Gdy weszłyśmy do mieszkania światła były po gaszone a naszej matki prawdopodobnie nie było w nim.  Od rzazu położyłyśmy się spać. Rano spakowałyśmy  część swoich rzeczy. Samolot  mieliśmy o 14 a z chłopcami umówiłyśmy się o 13 więc miałyśmy jeszcze półtorej godziny. Zjadłyśmy śniadanie i  usiadłam w salonie przed telewizorem a So gdzieś poszła. 
-Mama nie wróciła jeszcze- powiedziała lekko zmartwiona Soph, która właśnie wyszła z sypialnie naszej matki. 
-Jakoś nie specjalnie minie to obchodzi. Poza tym ona często nie wraca na noc- stwierdziłam.
-Oj Cat rozumiem, że jesteś na nią zła ale proszę nie zachowuj się tak jak byś jej nie kochała- oznajmiła Sophie. A co jeśli tak czuje?!
-Koniec nie rozmawiajmy już o niej- mruknęłam. Siedziałyśmy w ciszy aż od przyjazdu zespołu. Pomogli nam z walizkami, po chwili byliśmy już na lotnisku. Lot minął nam dosyć szybko. W Londynie byliśmy po około 2 godzinach.

-Witajcie w Londynie- wydarł się Louis.
-On jest nie normalny- zaśmiałyśmy się . Przed lotniskiem czekało mnóstwo fanek 1D. Zatrzymaliśmy się aby zrobić sobie zdjęcia i rozdać autografy. Po jakimś czasie wsiedliśmy do samochodu i pojechaliśmy do domu chłopaków.
-Chodźcie pokaże wam gdzie będą wasze pokoje- powiedział Harry. Weszliśmy po schodach na piętro.- Cassie to będzie twój pokój a ten następny So- powiedział gdy staliśmy w korytarzu. Uwiesiłam mu się na szyi i mocno przytuliłam.
-Dziękuję- wyszeptałam.
-Spoko mała, nie zniósł bym kolejnego rozstania z tobą- wymruczał.
-Jak ja was kocham- powiedziałam. Sophie wyciągnęła do mnie ręce chcąc mnie przytulić. 
-My ciebie też- powiedziała Soph.
-Oooo jak słodko- krzyknął Niall i się na nas rzucił i ściskał.
-Już, już starczy bo nas udusisz- śmiałam się.
-Gdzież bym śmiał!- powiedział z udawanym przerażeniem co nas jeszcze bardziej rozbawiło. - Przyniosłem z Li wasze walizki. -So chciała wziąć swoją torbę ale Harry ją wyręczył. Otworzył jej drzwi i weszli do środka.- Jak coś mam pokój naprzeciwko twojego- powiedział szczerząc się- A Hazza śpi w tamtym- powiedział wskazując na drzwi naprzeciwko sypialni Sophie.- Liama tamten  Zayna ten- wskazywał po kolei na pokoje.
-Ok a gdzie jest łazienka?- zapytałam.
-Masz w pokoju- uśmiechnął się słodko.
-Dziękuję- powiedziałam i dałam mu buziaka w policzek a on się zarumienił.


Uśmiechnęłam się na ten widok i weszłam do mojej sypialni.  Rozejrzałam się po pokoju, był naprawdę śliczny.  Wypakowałam swoje rzeczy i położyłam się na łóżku ale od razu wstałam. Poszłam do sypialni Nialla. Jednak jego tam nie było. Mała naprawdę świetną gitarę, bardzo mi się spodobała. Usiadłam na krześle, zaczęłam na niej grać i podśpiewywać piosenkę, którą sama stworzyłam. Nagle usłyszałam głośny huk. Kiedy się odwróciłam zobaczyłam jak Nialler szybko podnosi się z podłogi udając, że się nie przewrócił.
-Ładnie to tak podsłuchiwać?- zażartowałam.
-A ładnie to tak grać na cudzej gitarze?- odgryzł się, a ja się zawstydziłam.
-Przepraszam, ale zapomniałam wziąć swojej- powiedziałam odkładając szybko odkładając instrument na swoje miejsce.
-Spokojnie jak chcesz możesz jej używać, tak w ogóle to nie wiedziałem, że tak ładnie grasz i śpiewasz-oświadczył z delikatnym uśmiechem wypisanym na twarzy.
-Nie wiele osób słyszało mój głos- wymamrotałam zawstydzona spuszczając wzrok z jego twarzy na swoje buty.
-Kto cię słyszał?- zapytał zaciekawiony siadając na swoi łóżku.
-Moi rodzice, siostra, Hazza, jego rodzina no i teraz ty- lekki uśmiech wypłyną na moją twarz, ale moje buty nadal wydawały się bardzo interesujące.
-Jestem zaszczycony- mimo iż na niego nie patrzyłam wiedziałam że się uśmiecha. Niall był jedną z tych wiecznie radosnych osób.
-Wiesz kiedy byłam tak blisko z Harrym, kiedy mieszkałam w Holmes Chapel często siadaliśmy razem w ogrodzie i razem śpiewaliśmy- uśmiechnęłam się na to wspomnienie, ale mój uśmiech powoli znikał.- Wiem że już nigdy nie będzie tak jak kiedyś- stwierdziłam.
-Dlaczego tak uważasz?- zapytał marszcząc brwi tworząc mała zmarszczkę między nimi.
-Może przez jakiś czas będzie, ale w końcu znowu stanie się to co kiedyś bo on ma nowych przyjaciół. Robi to co kochał od zawsze, jeździ po świecie i nie chciała bym mu kiedykolwiek w tym przeszkodzić- powiedziałam cały czas nie patrząc mu w oczy.
-Uwierz mi to się nigdy nie powtórzy. A nie pomyślałaś że ty też zyskałaś nowych przyjaciół?! Razem z chłopakami uwielbiamy ciebie i Sophie. Wiem to może wydawać się dziwne biorąc pod uwagę to że znamy się naprawdę krótko, ale taka jest prawda koniec kropka- na końcu znów się słodko do mnie uśmiechnął.- Tak w ogóle jestem zaszczycony, że mogłem cię posłuchać!
-Dobra nie przesadzaj- uśmiechnęłam się i poczochrałam mu włosy. Horan próbował zrobić i to samo ale zaczęłam uciekać.- Nieeee!- krzyczałam udając przerażenie. Zbiegałam ze schodów i kiedy byłam na ostatnim schodku przewróciłam się zaraz za mną poleciał Nialler. Obydwoje wybuchnęliśmy przeraźliwym śmiechem.

-Co się stało?!- po chwili koło nas był już Liam z Harrym. Niall położył swoją dużą rękę na mojej głowie i potargał mi włosy. Wydęłam wargę i spojrzałam na niego smutnym wzrokiem.
-Oj mała- zaśmiał się i mnie przytulił zaraz potem dołączyli się do nas Styles i Payne.
-Dobra starczy tego obściskiwania! Udusicie mi siostrę!- zawołała So.
-Co robimy?- zapytałam.
-Chodźmy się przejść- zaproponował Zayn, który właśnie wszedł do pomieszczenia.  Wszyscy się zgodziliśmy i po chwili byliśmy już na zewnątrz. Poszliśmy do Diana Princess of Wales Memorial Fountain.

-I jak ci się wam podoba?- zapytał mnie i Soph Li.
-Jest świetnie- przyznałam uśmiechając się szczerze. Nagle poczułam jak ktoś mnie podnosi i biegnie w stronę wody. Jak się okazało był to Harry. Po chwili byłam już w lodowatej wodzie.
-Liam i ty przeciwko nam?!- krzyknęła moja siostra która siedziała w rzeczce naprzeciwko mnie.
-Sorki, ale powiedzieli, że jeżeli i nie pomogę to wyląduje w niej razem z wami.- Spojrzałam porozumiewawczo na moją Sophie.
-Harry pomógł byś mi chociaż wstać?- zapytałam.
-A ty mi Lou?- zapytała So.
-No dobra- zgodzili się. Obaj podali nam ręce, a my zamiast próbować wstać pociągnęłyśmy ich do wody. Niall, Zayn i Liam zaczęli się z nas śmiać.
-Dobra ja już z tond wychodzę bo zaraz zamarznę- oznajmiłam. Kiedy wstałam zaczęła się strząść. Payne okrył swoją bluzą moją siostrę. Horan podszedł do mnie i położył mi na ramionach swoją bluzę.
-Dziękuję- uśmiechnęłam się. 

poniedziałek, 1 kwietnia 2013

Rozdział 6


Hej! Chciała bym życzyć wesołych świąt!
Kogo z was ktoś dzisiaj nabrał, a kto został oblany wodą?
Jeśli macie jakieś pytania piszcie w komentarzach!
Zapraszam do czytania, komentowania i zaobserwowania!
Mam nadzieję ze rozdział się spodoba! 
Przepraszam za jakiekolwiek pojawiające się błędy! 




-Dlaczego w ogóle wtedy przeprowadziliśmy się do Anglii?!- zapytałam z rozżaleniem w  głosie.
-Razem z Robertem chcieliśmy trochę odpocząć od tego całego show biznesu, a Holmes Chapel było idealnym miejscem do tego. Poza tym myślałam, że wy tam już nie mieszkacie- mówiąc to wskazała na Hazze. Styles przez cały czas siedział z zniesmaczoną miną.- A wasza dwójka z każdym dniem stawała się sobie coraz bliższa. W pewnym momencie pomyślałam, iż trzeba to przerwać bo jeszcze się w sobie zakochacie nie wiedząc, że jesteście rodzeństwem. Anne i Rob dowiedzieli się, że ja i Joe mieliśmy romans i Cat to córka Joe. Wtedy podjęłam decyzję o wyjeździe. Ja z Robertem jakoś sobie poradziliśmy, ale twoi rodzice się niestety rozstali.  To co stało się ponad 18 lat temu nie powinno mieć miejsca- powiedziała. Jej ostatnie słowa zabolały mnie najbardziej bo to mogło oznaczać że żałuje iż się urodziłam.- Czuje się pusta.
-Ty jesteś pusta! Ty nie masz uczuć! Nie to jest nie możliwe! To się nie dzieje! Nie to na pewno nie prawda!- zaczęłam mówić.- Ty jesteś chyba nienormalna!- krzyknęłam i uciekłam do swojego pokoju. Nie mogę w to uwierzyć, pomyślałam kładąc się na łóżku. Co ona sobie wyobrażała. Leżałam tak jakiś czas aż usłyszałam że ktoś otwiera drzwi.- Idź stąd, nie chcę cię znać!- powiedziałam.
-Naprawdę?- zapytał zachrypnięty głos.
-O Harry myślałam, że to  ONA- powiedziałam z naciskiem na ostatnie słowo.
-Wiem że to pewnie ci nie pomoże, ale wszystko się ułoży- próbował mnie pocieszyć. Usiadł koło mnie i mocno przytulił.- Mam pomysł- oznajmił z uśmiechem na ustach, aż mi się ciepło na sercu zrobiło ni nie mogłam nie odwzajemnić tego gestu.

-No mów- rzuciłam z wyczekującą miną.
-Ty i Soph jedziecie z nami za trzy dni z nami do Anglii a potem do Irlandii, co ty na to?- spytał.
-Nie wiem czy to jest dobry pomysł- wahałam się.
-No proszę cię, będzie fanie obiecuje!- przekonywał mnie.
-Jak myślisz Sophie się zgodzi?- zastanowiłam się.
-Myślę że ta bo wie że jej potrzebujesz- mówił cały czas tuląc mnie do siebie.- Chodź zapytamy jej.- Poszliśmy do pokoju mojej… tak naprawdę nie wiem jak mam ją teraz nazywać. Wiem na pewno że ją kochałam, kocham i kochać będę.
-So pojechała byś ze mną do Anglii a potem do Irlandii?- zapytałam.
-Jasne skarbie- odparła i mnie przytuliła.- Jak się macie ze świadomością że jesteście no… ten no… wiecie rodzeństwem?
-Nasze stosunki raczej się nie zmienią- stwierdził Hazza.- Ona zawsze był dla mnie jak siostra.
-A ty dla mnie jak brat.
-Pamiętaj że zawsze będziesz moją jedyną najukochańszą młodszą siostrzyczką- oświadczyła Soph

-Dziękuję- uśmiechnęłam się delikatnie.-Wiecie co boli mnie najbardziej? To że ukrywali to przez cały czas przed nami. I czuje się jak by częściowo przeze mnie rozpadło się małżeństwo twoich rodziców- powiedziałam ściszonym głosem.
-Ej nawet tak nie myśl- powiedzieli jednocześnie.
-I do tego własna matka żałuje że się urodziłam- dodałam.
-Może i zachowała się jak dziwka ale zawsze cię kochała i nadal kocha- oświadczyła Spohie.
-Dobra nie mam ochoty już o tym rozmawiać!- oświadczyłam. Cały czas nie docierał do mnie fakt iż Harold to mój przyrodni brat.
-Musimy załatwić sobie jakieś mieszkanie- oznajmiła ucieszona So.
-Po co? Zaraz pójdziemy do chłopaków i  z nimi porozmawiam. Kiedy będziemy w Anglii będziecie mieszkały u nas- mówił głosem nie znoszącym sprzeciwu.
-Spoko - powiedziałam lekko się uśmiechając a on odwzajemnił ten gest.
-No dobra to się zwijamy do  nich bo świra dostaną- zaśmiał się.
-Ja powiem mamie że wyjeżdżamy- powiedziała moja siostra.
-To dobrze bo ja jej nie chcę na razie widzieć- odpowiedziałam gdy wychodziła z pomieszczenia.  Słychać było tylko podniesione głosy mojej matki i siostry, ale po chwili Soph wróciła do pokoju.
-Wszystko załatwione- powiedziała zadowolona z siebie. Gdy wychodziliśmy z domu zauważyłam tylko moją matkę która siedziała na kanapie i płakała. Muszę przyznać, że trochę żal mi się jej zrobiło, ale cóż mogła nas nie oszukiwać. Gdyby nie to, iż Hazza przyjechał do Mediolanu prawdopodobnie nigdy by się to nie wydało. Muszę przestać o tym myśleć bo zwariuję.
-Cześć- powiedzieliśmy gdy wieszaliśmy do pokoju hotelowego 1D.

-Siema- zaczęli się drzeć jak jacyś nie normalni.  Usiedliśmy koło nich na kanapie i zaczęliśmy oglądać film. Nie mogłam się zupełnie na nim skupić na seansie. Chłopcy musieli to zauważyć.
-Powiecie wreszcie co powiedziała wasza mama?!- zapytał się Liam. Po tym pytaniu moje stopy nagle zrobiły się nadzwyczaj interesujące.
-Nie musisz- szepnął mi na ucho Harry, który siedział koło mnie.
-Jak nie chcesz możesz nie mówić ale widzimy, że to cię gryzie i chcemy ci pomóc- powiedział delikatnie Niall.
-Nie wiem czy jest to dobry pomysł żeby komukolwiek to powiedzieć skoro moja matka ukrywała to przez tyle lat- powiedziałam cichutko.
-Nam możesz zaufać! Przysięgam że żaden z nas nikomu nie powie, a jeśli stanie się inaczej uduszę go własnymi rękoma- przysiągł  Li podnosząc jedną rękę do góry a drugą kładąc sobie na piersi.
-Jesteście przyjaciółmi mojego brata czyli mogę wam zaufać, przynajmniej tak myślę- powiedziałam na jednym tchu.
-Czekaj, czekaj a ty nie masz przypadkiem tylko siostry?-zdziwił się Lou. Hazza gdy to usłyszał walną się ręką w czoło.
-Louis wież że cię uwielbiam ale czasem to ty naprawdę nie myślisz- stwierdził.
-Ja pierdole- wyrwało się Liamowi. A wszyscy spojrzeli na niego zdziwieni.
-Mam jedynie przyrodnie rodzeństwo- powiedziałam.-Ale kocham ich oboje- wyszeptałam.
-Ale jak to?- zdziwił się Zayn.
-Mój ojciec i matka Cat mieli romans- wyrzucił z siebie Harry.
-Dobra tego się nie spodziewałem-stwierdził Niall.
-Proponuje się napić- powiedział Zayn uśmiechając się i wyjmując alkohol na stół

-Zazwyczaj nie pije ale dzisiaj zrobię wyjątek- oznajmiłam.
-O dobrze że mi się przypomniało! Mieli byście coś przeciwko tego aby dziewczyny zamieszkały na jakiś czas z nami w Londynie?- zapytał Harold.
-Dla mnie spoko- powiedział Nialler jako pierwszy, reszta też się zgodziła.
-Mam prośbę możemy polecieć do UK jak najszybciej?- zapytałam.
-Ja muszę tylko powiedzieć o tym Sam- oznajmiła Sophie.
-Kim jest Sam?- zapytał Styles.
-To moja menadżerka- odpowiedziała.- To ja idę do niej zadzwonić- dodała.
-Koncert został odwołany więc możemy jechać już jutro- powiedział Li. 
-Czyli trzeba by było się spakować- stwierdziłam.


piątek, 22 marca 2013

Rozdział 5



Siemanko! Zapraszam do czytania i komentowania! Zachęcam również do zaobserwowania! Mam nadzieję że rozdział się spodoba! Przepraszam za jakiekolwiek pojawiające się błędy! <3 




-Taka troskliwa mamusia z ciebie no nie wierzę! Martwi się o mnie!- powiedziałam z ironią .  Jak ona mnie drażni!
-Przecież wiesz, że zawsze się o ciebie martwiłam! Jestem twoją mamą! A ty jesteś moją córeczką!- broniła się.
-Może i nią byłam ale kiedyś, jak byłam mała. Od jakiś trzech lat nie obchodzą cię moje uczucia. Mogłaś spokojnie patrzeć kiedy płakałam całymi dniami i nocami bo straciłam jedynego przyjaciela jakiego kiedykolwiek miałam. Ty ośmielasz się nazywać moją matką?!- mówiłam z niedowierzaniem. Tak kobieta zawiodła mnie najbardziej na świecie. Już się nie odezwała więc poszłam do pokoju Sophie.
-Cześć- powiedziałam do siostry leżącej na łóżku.
-Hej- powiedziała uśmiechnięta. Położyłam się koło niej.
-Z kim piszesz?- zapytałam spoglądając na jej telefon. Dobrze że przynajmniej ona ma dobry humor.
-Z Harrym- odparła uśmiechając się zadziornie.
-Czy ja o czymś nie wiem?- spytałam So.- Między wami coś jest?- dopytywałam się.
-Sama nie wiem.- stwierdziła.- Dobrze nam się ze sobą gada i myślę że na razie na tym zakończymy. Może się to jakoś rozwinie a może nie. Ale muszę przyznać że się bardzo zmienił od czasów jak mieszkałyśmy w Anglii, wydoroślał.
-Coś się kroi- śmiałam się- Co dzisiaj robisz?
-Właśnie rozmawiałam z Haroldem, że może spotkamy się wszyscy w centrum.
-Dobry pomysł- stwierdziłam.
-Słyszałam że prawie się utopiłaś- zaśmiała się.
-Taaak, nie ma to jak wsparcie najbliższych- zaśmiałam się.
-Oj tam, ale Niall cię wyłowił- powiedziała unosząc zabawnie brwi.
-Pomińmy fakt, że to on mnie najpierw do tej wody wrzucił- powiedziałam wywracając oczami.- Potem dręczyły chłopaka wyrzuty sumienia- stwierdziłam.- O której mamy się z nimi spotkać?- zapytałam.
-Za jakieś dwie godziny.
-To ja idę się umyć i tak dalej- oświadczyłam wychodząc z pokoju. Weszłam do toalety, wzięłam prysznic, ubrałam się i pomalowałam.  Weszłam do kuchni i zrobiłam sobie kanapki z nutellą i nalała soku. Usiadłam przy barku i spożyłam mój posiłek. Poszłam do swojego pokoju, włączyłam laptopa i zaczęłam przeglądać Internet. Weszłam na kilka stron plotkarskich. Na części z nich były zdjęcia moje i Hazzy. Weszłam w artykuł w którym spekulowano o naszym związku, co mnie bardzo rozbawiło i zaczęłam czytać komentarze. Większość z nich nie były zbyt miłe. Najczęściej wyzywały mnie od suk itp.. Było też kilka miłych np. że mamy prawo do bycia szczęśliwymi. Wyłączyłam te głupoty i weszłam jeszcze na tt, odpisałam kilku osobą i się wylogowałam. Włączyłam muzykę w słuchawkach i na jakiś czas odpłynęłam.
-Cassie idziemy- usłyszałam głos Soph gdy wyjęła mi słuchawki z uszu.
-Ok- założyłam buty, wzięłam torebkę i wyszłyśmy. Po 10 minutach doszłyśmy do umówionego miejsca. Tam czekało już całe 1D.
-Cześć- powiedziałyśmy jednocześnie uśmiechając się szczerze.
-Siemka- powiedzieli Li, Niall, Harry i Zayn.
-Witam piękne panie- powiedział Louis całując nas po kolei w dłonie.
-Te nie zapędzaj się- powiedział Liam.
-Czy ja zrobiłem coś złego?!- oburzył się Lou.
-Nie ale wiesz jak media potrafią zmanipulować- stwierdził chłopak.
-Tak dzisiaj nawet przeczytałam, że ja i Styles jesteśmy parą!- zaśmiałam się.
-No to chodź tu moja dziewczyno- powiedział i przytulając mnie do siebie.
-Dobrze mój chłopaku- zaśmiałam się.- To co robimy mój chłopku- pytałam ciągle chichocząc.
-Dobra skończcie bo naprawdę uznają was za prę- zaśmiał się Niall.
-No dobra- powiedziałam odsuwając się od loczka.
-To teraz tak na poważnie co robimy?- zapytała So.
-Proponuję żebyśmy poszli do jakiejś kawiarni- powiedział Horan.- Zjadł bym jakieś ciastko.
-A ten jak zawsze o żarciu- śmiał się mulat.
-Taka jego natura, jeszcze się nie przyzwyczaiłeś?!- powiedziała Payne. Poszliśmy tak jak powiedział Nialler do jakiejś kawiarenki. Siedzieliśmy, śmialiśmy się dopóki nie zadzwonił mój telefon.
<Rozmowa z mamą>
-Cześć córeczko- powiedziała, było słychać, że jest zestresowana.  
-Cześć- powiedziałam sucho.
-Mogła byś przyjechać do domu z Sophie i Harrym?- zapytała.
-Po co?
-Chcę wam wszystko wytłumaczyć od początku.
-Dobrze niedługo będziemy- oświadczyłam.
<Koniec rozmowy>
-Musimy się zbierać i ty- wskazałam na Hazze- idziesz z nami!
-Czemu musicie już iść?- zapytał lekko zasmucony Niall.
-Naszej mamie zabrało się na wyjaśnienia i uznała, że Stylesowi też się należą.
-No nie powiem miło by było wiedzieć dlaczego kazała nam zerwać ze sobą kontakt- oznajmił Harry.
-Dobra idziemy- powiedziała Soph.
-Pa- powiedzieliśmy i wyszliśmy z budynku. Po chwili doszliśmy do naszego mieszkania.
-Miło że jesteście- powiedziała a my usiedliśmy na kanapie.
Czekamy na wyjaśnienia- powiedziałam.
-Zacznę od tego że jeszcze przed narodzinami Cat mieszkaliśmy w Anglii, bardzo krótko bo może z miesiąc . Wtedy poznałam tam kogoś. Któregoś razu gdy Sophie była u babci przyszedł do mnie. Piliśmy i wtedy… my…my się...my się ze sobą przespaliśmy. Byłam bardzo samotna bo Robert bardzo dużo pracował, wiem nie usprawiedliwia mnie to. Dziewięć miesięcy później urodziła się Cassie- powiedziała. To oznacza że człowiek którego od zawsze uważałam za ojca tak naprawdę nim nie jest.
-No dobrze, ale co ja mam do tego?- zapytał Harry.
-Mama powiedziała ci dlaczego nie jest już z twoim ojcem?- zapytała.
-Zdradził ją- odpowiedział szybko i dopiero w tym momencie dotarła do niego prawda. Boże Harry to mój brat.



niedziela, 10 marca 2013

Rozdział 4


Cześć! Zapraszam do czytania i komentowania nowego rozdziału! Wiedzę, że komentowanie idzie wam opornie, ale bardzo was proszę róbcie to bo jest to dla mnie motywacją! Zachęcam również do zaobserwowania tego bloga! Przepraszam za wszystkie błędy! Życzę miłego czytania!



Po drodze weszliśmy do sklepu i kupiliśmy jakieś słodycze. Chłopcy mieszkali w pięknym hotelu w samym centrum Mediolanu. Przed budynkiem stało mnóstwo fanek. Przed wejściem do środka Harry zatrzymał się aby zrobić sobie kilka zdjęć z piszczącymi fanami. Stwierdziłam, że nie będę na niego czekała, weszłam sama. Po chwili chłopak do mnie dołączył i poszliśmy do ich apartamentu.  Gdy weszliśmy do pokoju był tam istny chaos. Niall ganiał Zayn, który był bez koszulki i błagał o ratunek. Liam próbował ich uspokoić co nie do końca mu wychodziło. Louis, Jesy, Leigh-Anne, Jade i Perrie leżeli rozwaleni na kanapie oglądając jakąś komedie i śmiejąc się z dwóch biegających wariatów. Wszędzie leżały ubrania, buty, opakowania po jedzeniu i piciu. Hazza gdy zobaczył szok na mojej twarzy zaczął się ze mnie śmiać.
-Zazwyczaj jest czyściej- powiedział ze słodkim uśmiechem.- Zayn znowu zjadłeś mu chipsy?- zapytał mulata.
-Tak i ratuj-  powiedział Malik chowając się za nami. Gdy Horan się do nas zbliżył wyjęłam z reklamówki paczkę chrupek i wręczyłam blondynowi.
-Mogą być?- zapytałam.
-Tak- powiedział szczerząc się do mnie, przytulił mnie- dziękuję- wyszeptał.- Widzę, że się pogodziliście.
 -Owszem- odparłam.
-To świetnie- oświadczył Laiam który stanął koło mojego rozmówcy. -Ma to niestety swoje minusy- stwierdziłam. Chłopcy spojrzeli na mnie zdziwieni.- Jednak moja matka mnie oszukiwała. Dobra nie chce już o tym rozmawiać- oznajmiłam. Dosiedliśmy się do reszty oglądającej jakąś komedie. Usiadłam między Harrym a Niallem. Obejrzeliśmy jeszcze dwa filmy, wyjątkowo dużo się śmiałam tego dnia. Nagle zadzwonił mój telefon. Na wyświetlaczu widniało zdjęcie mojej matki.- O nie- wyszeptałam mając nadzieję, że nikt tego nie zauważy bo będą zbyt pochłonięci wybieraniem następnego seansu. 

 

-Co się stało?- zapytała blondynka siedząca naprzeciwko mnie.
-Mama dzwoni- powiedziałam. Nie miałam ochoty z nią rozmawiać więc nacisnęłam czerwoną słuchawkę.
-Nie możesz jej wiecznie ignorować- powiedziała Jade gdy już któryś raz rozłączałam matkę.- Ona się martwi o ciebie. Napisz przynajmniej do siostry gdzie jesteś żeby przekazała jej.- Może i miała racje. W tym momencie nienawidziłam jej z całego serca, ale jednak to moja matka.
-Masz rację- stwierdziłam i napisałam smsa do Soph. 
-Co robimy?- zapytał znudzony Lou.
-Może pójdziemy na basen?- zaproponował Harry.
-Mi obojętne- powiedziałam jednocześnie z Niallem i zaczęliśmy się śmiać.
-My nie możemy bo zaraz musimy jechać na próbę, ostatni koncert-wyjaśniła Perrie a dziewczyny przytaknęły. Reszta 1D stwierdziła, że i tak nie mają nic lepszego do roboty.  Chłopcy poszli się przebrać a ja siedziałam ze świadomością, że nie umiem pływać, nikt z nich o tym na szczęście nie wiedział, nawet Harry. No trudno będę tak jak zawsze obijała się na brzegu i pośmieję się z tych wariatów. Po chwili byliśmy już na basenie. Usiadłam na leżaku, a tamci zaczęli się ganiać i wpychać do basenu. Siedzieliśmy już tam około 40 minut gdy nagle w moim kierunku zaczęli się zbliżać Hazza i Lou.
-Czemu nie pływasz?- zapytał Louis.
-Nie mam kostiumu- wyjaśniłam.
-Trzeba było powiedzieć któraś z dziewczyn na pewno by ci pożyczyła- stwierdził loczek.
-Muszę ci powiedzieć, że zrobiłeś się mało domyślny- stwierdziłam.
-Taa ty też- odparł, a ja poczułam jak ktoś mnie podnosi u biegnie w stronę wody śmiejąc się przy tym głośno.
-Niall na basenie się nie biega- usłyszałam tylko głos Liama i byłam już w wodzie.
-N-nie umiem - zdążyłam wykrztusić przerażona, zaczęłam panicznie wymachiwać rękoma, po chwili byłam pod powierzchnią wody. Poczułam jak ktoś łapie mnie w pasie i wydobywa na brzeg. Po chwili siedziałam w objęciach Hazzy krztusząc się, a on klepał mnie po plecach. 
-Przepraszam, nie wiedzieliśmy, że nie umiesz pływać- powiedział blondyn który był sprawcą tej nie miłej sytuacji. 
-Nic się nie stało, to moja wina mogłam wam po prostu powiedzieć- stwierdziłam.
-Tak właściwie czemu tego nie zrobiłaś?- zapytał Li który kucał koło nas zmartwiony.
-Wstydzę się tego- wyszeptałam wstając.
-Chodźcie, idziemy na górę- powiedział Zayn. 
-Dziękuję- powiedziałam kiedy Nialler nakrył mnie swoim ręcznikiem. Mo paru minutach byliśmy już w pokoju 1D.
-Chodź dam ci coś na przebranie- zaproponował Niall. Musiał czuć się naprawdę winny. Chłopak dał mi zielono koszulkę z napisem Free Hugs i spodnie dresowe.- Tam jest łazienka- powiedział wskazując na mahoniowe drzwi. Nic nie mówiąc weszłam do pomieszczenia, przebrałam się w suche rzeczy, wysuszyła włosy hotelową suszarką i starłam makijaż. Powiesiłam moje mokre ubrania na grzejniku i wyszłam z toalety. Wszyscy siedzieli już przebrani na kanapie oglądając jakiś film. Dobrze że zapomniałam wtedy wziąć ze sobą telefonu bo pewnie pływał by teraz na dnie basenu. Gdy spojrzałam na wyświetlacz miałam 30 nieodebranych połączeń od mamy które zignorowałam i jednego smsa od Sophie w którym było napisane, że przekaże iż jestem bezpieczna matce, spojrzałam jeszcze na zegarek była 21. Mimo tak wczesnej pory była zmęczona, ale nie Blogger jest bezpłatnym narzędziem oferowanym przez firmę Google, służącym do publikowania blogów i łatwego dzielenia się swoimi przemyśleniami z całym światem. Blogger ułatwia publikowanie tekstu, zdjęć i filmów w blogu osobistym lub blogu zespołu.chciało i się iść do domu. Oparłam głowę o ramię Harrego i oglądałam film. Nawet nie wiem kiedy zasnęłam. Rano obudziłam się w czyimś łóżku, domyślam się, że było to łóżko mojego przyjaciela. Gdy wyszłam z pokoju zobaczyłam śpiącego Horana na kanapie. Dzisiaj było dużo czyściej niż wczoraj kiedy po raz pierwszy ich odwiedziłam. W kuchni siedział Liam popijający herbatę. 
-Cześć- przywitał się.
-Hej, u kogo w sypialni spałam?- zapytałam się z ciekawości.
-U Nialla, a on na kanapie- powiedział. Nie powiem zdziwiło mnie to, nawet bardzo.- Blondynek czuł się winny po wczorajszym incydencie.
-Bez przesady trzeba było mnie zostawić na kanapie- stwierdziłam.- Która godzina?- zapytałam.
-12:30
-A oni jeszcze śpią?- zdziwiłam się.
-Jeszcze nie pobili swojego rekordu!- zaśmiała się Li.
-To jaki jest ich rekord?
-15-15:30 nie pamiętam dokładnie.
-To chyba po ostrym melanżu- stwierdziłam.
-Nooo dwudniowym- odparł śmiejąc się.
-Długo zostajecie?- zapytałam.
-Za 2 dni mamy ostatni koncert, potem zostajemy tutaj na tydzień i wracamy do Anglii.
-Szkoda że tak krótko- stwierdziłam.
-Niestety.
-Wiesz ja chyba powinnam się zbierać, wypadało  by się pokazać w domu- powiedziałam z niesmakiem.-Mam nadzieję że jeszcze dzisiaj się zobaczymy!
-Jasne! Świetnie by było- powiedział uśmiechając się i podnosząc dwa kciuki do góry. Przebrałam się w moje ubrania i poskładałam Horanowe.-Do zobaczenia- powiedziałam do Liama. Pod hotelem stało nadal dużo fanek i paparazzich.  Po jakiś 20 minutach byłam już w moim domu.
-Wreszcie jesteś! Tak się martwiłam!- krzyknęła mama.

niedziela, 3 marca 2013

Rozdział 3


Siemanko! Zapraszam do czytania i komentowania nowego rozdziału! Mam nadzieję, że się spodoba! Czym więcej komentarzy tym szybciej dodam następny rozdział!  Jeśli macie jakieś pytania to piszcie! 





Gdy się obudziłam była godzina 11. Cały czas miałam w głowie słowa Harrego. Czy moja mama była by zdolna do czegoś takiego?! Czy jest możliwe żeby kazała zerwać ze mną kontakt mojemu przyjacielowi? Prędzej spodziewała bym się tego po moim ojcu, ale nie matce. Z jednej strony byłam zła na Marry ale z drugiej na Hazze że jej posłuchał.  Ciekawe czy będzie w ogóle w domu. Znając życie zostałam sama z So. Wydobyłam się z łóżka i poszłam do kuchni aby napić się soku. Wzięłam go i ruszyłam do salonu. O dziwo na kanapie siedziała mama z netbookiem na kolanach. Czytała z zaciekawieniem jakiś artykuł w Internecie. Usiadłam koło niej i spoglądałam na nią.
-Cześć córeczko, jak koncert- powiedziała uśmiechając się, zdenerwowało mnie to.
-Był naprawdę świetny. A wież że Perrie ma chłopaka Zayna i ten chłopak śpiewa w One Direction?- odparłam.- Harry należy do tego samego zespołu- dodałam uważnie ją obserwując.- A wiesz co jest najlepsze?
-Hmm?
-To że cały zespół był na backstagu i potem przyszli do garderoby Little mix- kobieta była coraz bardziej zdenerwowana, ale ja nie przerywałam- porozmawiałam sobie z loczkiem i dowiedziałam się bardzo ciekawej rzeczy. Podobno to ty mu zakazałaś kontaktu ze mną, czy to prawda?- zapytałam.
-Cassie ja to robiłam dla twojego dobra, są rzeczy o których nie wiecie i nie powinniście wiedzieć- oświadczyła bez grama skruchy. W tym momencie zmieniła się dla w zupełnie obcą kobietę, była zimna.  
-A niby czemu?- dopytywałam.
-Bo żadne z was by tego nie zrozumiało- odparła. Naprawdę mówiła tak bo tak było wygodniej, nie musiała się wysilać. 
-Skąd możesz to wiedzieć skoro nigdy nie próbowałaś nam tego wytłumaczyć?
-Nie próbowałam? Nawet nie jesteś świadoma ile razy próbowała to zrobić!- każda jej wypowiedź coraz bardziej mnie irytowała.
-Gdybyś tego naprawdę chciała tobyś to zrobiła a nie patrzyła jak się męczę. Ty chyba nawet nie jesteś świadoma jak ważny on był dla mnie. Był jedyną osobą z którą mogłam porozmawiać tak od serca. Mówiłam mu o wszystkim! A naglę zjawiłaś się ty i wszystko zepsułaś! NIENAWIDŹĘ CIĘ!- krzyknęłam i pobiegłam do swojego pokoju, zamknęłam z hukiem drzwi. Rzuciłam się na łóżko i wtuliłam poduszkę. Nie płakałam, przez te 3 lata wypłakałam swój limit chyba do końca życia. Czułam się pusta, nie czułam nic oprócz nienawiści do tej kobiety. Czy matka nie powinna chronić dziecko właśnie przed takimi sytuacjami? Włożyłam słuchawki w uszy i słuchałam jego głosu.  Nagle poczułam że ktoś mnie przytula. Okazało się że to była moja Sophie.
-Kochanie wiem, że to dla ciebie ciężkie, ale błagam nie zamykaj się jeszcze bardziej w sobie- powiedziała.- Słyszałam waszą rozmowę- dodała po chwili. Wyjęła telefon i mi go podała. -Zadzwoń do Harrego- zaproponowała.
-Skąd masz jego numer?- zapytałam zdziwiona.
-Dał mi wczoraj kiedy rozmawiałaś z Liamem.- Wzięłam komórkę i wybrałam odpowiedni numer. Tak cholernie bałam się tej rozmowy. Po paru sygnałach odebrał telefon. 
*Rozmowa z Harrym*
-Halo
-Cześć Harry- wyszeptałam.
-Cat to ty? Nie mogę w to uwierzyć! To naprawdę ty?- pytał. Słyszałam radość w jego głosie.
-Tak to ja, miałeś rację- mówiłam smutnym głosem.- Mogli byśmy się spotkać?- zapytałam.
-Jasne, mów gdzie i kiedy.- powiedziała szybko.
-Za godzinę w Milkshake city.
-Będę, już nie mogę się doczekać. Do zobaczenia!
-Pa- powiedziałam i się rozłączyłam.
*Koniec rozmowy*
Przepisałam sobie jego numer na mój telefon i oddałam siostrze jej.
-Ja idę się ogarnąć- powiedziałam bez uczucia. Z jednej strony jest szansa, iż odzyskam przyjaciela, ale z drugiej straciłam matkę. Soph podeszła do mnie i mocno przytuliła.
-Pamiętaj że zawsze będę cię kochała- wyszeptała mi do ucha. Nic nie odpowiedziałam i weszłam do toalety. Wykonałam wszystkie poranne czynności i ubrałam się. Miałam jeszcze chwilę czasu ale nie miałam ochoty siedzieć w domu. Gdy wyszłam z mojego królestwa zobaczyłam moją Marry stojącą przy drzwiach prowadzących do jadalni.
-Możemy porozmawiać?- zapytała.
-Nie mam czasu, śpieszę się- skłamałam i wyszłam z domu. Wolnym krokiem skierowałam się do MSC.  Przez całą drogę szedł za mną jakiś pieprznięty paparazzi. Kidy byłam na miejscu miała jeszcze jakieś 10 minut. Usiadłam na moim stałym miejscu czekając na chłopaka. Zamówiłam sobie shaka i wróciłam na miejsce. Po chwili wszedł do pomieszczenia z wielkim uśmiechem i pomachał mi. Gdy go zobaczyłam od razu polepszył mi się humor. To może wydawać się dziwne ze względu, że nie mieliśmy kontaktu przez tak długi okres czasu. Za
-Cześć Cat miło cię widzieć- powiedział siadając naprzeciwko mnie.
-Cieszę się że w końcu się do mnie odzywasz- powiedziała.
-Wiesz że nie robiłem tego z własnej woli- mówił.
-Tak, powiedziałam mi ale prawdopodobnie wiem tyle samo co ty- opowiedziałam mu całą rozmowę z Marry.
-Cały czas zastanawia mnie co ona ukrywa- powiedział Hazza.
-Może kiedyś się dowiemy, ale jak na razie nie mam ochoty nawet na nią patrzeć- odparłam.
-Nie dziwie ci się- stwierdził.
-Nie mam ochoty nawet wracać do domu.
-Na razie proponuje abyś poszła ze mną do hotelu do chłopaków. Oni zawsze coś odwalą.
-No nie wiem- odparła.
-No chodź będzie zabawnie. Są tam też dziewczyny z Little mix- próbował mnie przekona.
-No dobra- powiedziałam i ruszyliśmy do jego tymczasowego miejsca zamieszkania.

wtorek, 26 lutego 2013

Rozdział 2

Cześć! Mam nadzieję że rozdział się spodoba! Zapraszam do czytania i komentowania! 



Rozmawiałyśmy chwilę z dziewczynami a tu naglę do ich garderoby wbiegli...jacyś chłopcy, na początku ich nie kojarzyłam, ale na końcu do pomieszczenia wszedł ON. Wtedy wszystko stało się jasne, One Direction. Gdy zobaczyli, że dziewczyny nie były same w garderobie trochę się ogarnęli. 
-Wszystkiego najlepszego dla jubilatki- powiedział do mnie chłopak w kraciastej koszuli- Tak w ogóle jestem Liam, to jest Louis, Zayn, Niall i Harry.
-My się już spotkaliśmy- powiedział niebieskooki chłopak o blond czuprynie.
-Faktycznie, w Nandos- powiedziałam uśmiechając się nieśmiało.-I dziękuję za życzenia- dodałam. Mulat podszedł do Perrie i ją przytulił.

-To może zabrzmieć dziwnie, ale mam wrażenie, że skądś cię znam- powiedział chłopak w lokach.  Zapomniał o mnie, w tym momencie jedynie taka myśl przechodziła mi przez głowę. Miałam ochotę się rozpłakać, ale nie będę silna.
-Hazza słyszeliśmy to już wiele razy, odpuść jej przynajmniej w urodziny- zaśmiał się Lou.
-Ale ja mówię poważnie- mówił.- Mam wrażenie, że kiedyś już się spotkaliśmy. 
-Ale ty jesteś głupi- wyrwało się Soph. Wszystkie pary oczu spojrzały na nią.- Przypomnij sobie z kim się przyjaźniłeś trzy lata temu w Holmes Chapel- powiedziała zdenerwowana So. Harry zrobił wielkie oczy.
-Cat- wyszeptał zszokowany. Gdy usłyszałam jak wymawia moje imię poczułam, iż me oczy zaczynają robić się wilgotne. Szybko wstałam i wyszłam z pomieszczenia a potem z budynku. Słyszałam, że ktoś za mną idzie, ale się nie obróciłam. Usiadłam na krawężniku koło mało ruchliwej uliczki i wpatrywałam się w jezdnie. Nagle poczułam, że ktoś siada koło mnie.
-Powiesz mi co się stało 3 lata temu?- spytał chłopak, wydaje mi się iż był to Liam.
-I tak nic na to nie poradzisz- powiedziałam wpatrując się w moje buty.
-Skąd wiesz? Może da się coś zrobić.- przekonywał.
-A umiesz cofnąć czas i zrobić coś aby mój niby "przyjaciel" nie przestał się do mnie odzywać bez powodu?-  krzyknęłam wstając i gestykulując jednocześnie.- Do tej pory zastanawiam się co ja tak naprawdę mu zrobiła, że wysłał tylko jednego pieprznego smsa, a potem już nie zwracał na mnie uwagi.- mówiła chodząc po ulicy.
-Uspokój się- powiedział i mnie przytulił.
-Głupio mi, ale ty miałeś na imię Liam?- zapytałam rumieniąc się. 
-Tak to ja- powiedział lekko się uśmiechając.- A ty jesteś Casandra?- Zdziwiło mnie że zna moje pełne imię.
-Tak a skąd wiesz?
-Po pierwsze może i Hazza się nie odzywała ale powiadał nam o tobie, a po drugie mam coś takiego jak Internet i telewizja.
-No tak mogłam się domyślić- powiedziałam i uderzyłam lekko dłonią w twarz.
-Wiesz, czasu może i nie cofnę, ale może byście chociaż ze sobą porozmawiali.
-To on nie chciał ze mną rozmawiać, teraz to ja szczerze wolę z nim nie rozmawiać- oświadczyłam.- Dziwie się, że w ogóle o mnie wam opowiedział przecież ja byłam tylko krótkim epizodem w jego życiu o którym wdać szybko zapomniał.
-Czy gdyby o tobie zapomniał to nosił by ze sobą wisiorek, którą dostał od ciebie? Kiedy zapytałem dlaczego nigdy go nie zdejmuje to powiedział, że przypomina mu o kimś ważnym. 
-To chyba za słabo mu przypominał. 
-No nie bądź taka, porozmawiaj z nim, będzie dobrze- powiedział podnosząc kciuki ku górze kiedy już wchodziliśmy do budynku. 
-No i to cała historia- powiedziała Soph kiedy otworzyłam drzwi od garderoby Little Mix.
-Zwaliłeś to- powiedział Zayn.
-Ale żadne z was nie znacie całej prawdy- powiedział Harry lekko zdenerwowanym głosem.
-Czyli ja też nie znam całej prawdy? To ciekawe- zaśmiałam się sarkastycznie.
-Tak ty też jej nie znasz.
-No to czekam- powiedziałam i wybijałam nogą nerwowy rytm.
-To wasza matka zakazała mi i powiedziała że słono tego pożałuję jeśli spruje dalej będę utrzymywał z tobą kontakt . Powiedziała, że to dla twojego dobra. Podobno pewnych rzeczy jeszcze nie rozumiemy. To było przed moim pójściem do x-factora. 
-Nie mogę w to uwierzyć- byłam zagubiona. Moja mama, moja kochana mama, nie to nie jest możliwe on musi kłamać.
-Cassie zastanów się czy przez tamten rok kiedykolwiek cię okłamałem?- patrzył na mnie wzrokiem pełnym nadziei i lekko się uśmiechnął.- Poza tym po co miał bym wymyślać takie rzeczy?
-Przepraszam was ale ja… my musimy już iść, So chodźmy- powiedziałam.
-Mamy nadzieję że jeszcze się spotkamy- powiedzieli chórem.
-Porozmawiamy z nią może coś się wyjaśni- powiedziała Soph kiedy wsiadałyśmy do samochodu. Przez całą drogę wpatrywałam się w ulice Mediolanu i zastanawiałam się czy moja matka jest faktycznie zdolna do ciągłego okłamywania mnie. Gdy byłyśmy już w domu od razu poszłam do swojego pokoju, przebrałam się w piżamę, zakopałam się w kołdrze i po chwili już spałam.